W jednym z wielu domów mieszka rodzina. Zasiadają do obiadu. Po chwili babcia dochodzi do nich. Na dzień dobry zaczyna męczyć wnuczka, “Daj babci buziaka”,  “Dasz babci buzi?”,  “No daj, to tylko jeden buziaczek!” i tak w kółko. W końcu chłopczyk, powłócząc nogami podchodzi do babci i dotyka ustami jej policzka. Mały chłopczyk właśnie nauczył się całować bez miłości.

A może my czynimy podobnie? Może modlimy się bez miłości? Popychani tradycją, intuicją a może nawet strachem? „Bez wiary Bogu podobać się nie można” (por. Hbr 11, 6). Ale cóż możemy zmienić? Co takiego zrobić?

Wiara bez miłości jest trudna na co dzień. Szukamy czegoś, co nam ją zastąpi. A może przestaniemy szukać czegoś innego? Zaczniemy wypełniać swoją wiarę prawdziwą miłością do Boga a nie tą z przymusu? Wiara nie powinna być okazywana od święta, ale przez prostotę życia codziennego. Przez złożenie kwiatów w przydrożnej kapliczce, ofiarowanie Mszy Świętej za zmarłą babcię. Wiara też w dużej mierze ukazuje się poprzez czynienie dobrze dla drugiego. Przeprowadzenie starszej pani przez ulicę, pomoc osobie niepełnosprawnej. Kochać Niewidzialnego znaczy dobrze czynić widzialnym.

Przejawem wiary jest też ofiarowanie Bogu swojego czasu. Znaleźć go specjalnie dla Boga. Wiarę trzeba pielęgnować, troszczyć się o nią i z nią żyć.

Dojrzeć w wierze. Dojrzewanie nigdy nie jest łatwe, dlatego jest tak wiele wątpiących. Wiara jest piękna, ale niełatwa. Wiara daje siłę, aby żyć szczęśliwie, gdyż szczęśliwy jest człowiek, którego Bogiem jest Pan.